Fandomowy Ślub

Jest mi niezmiernie miło poinformować, że znane w niektórych kręgach osoby z fandomu postanowiły spędzić resztę życia razem. Mowa o Zuzannie "Gilraen" Komińczyk i Michale "Paździochu" Dziwnielu.

Ślub odbędzie się 23 maja o 14 w kościele Wszystkich Świętych przy placu Grzybowskim w Warszawie. Zapraszamy... :)

Habemus Foorce.pl

No to zapraszam do testowania i zgłaszania uwag: http://www.foorce.pl.

Projekcik?

Tym razem taki mały newsik związany nie do końca z Ossusem, ale chyba warto, żebyście dowiadywali się z bloga. :) Otóż chodzi mi po głowie pewien mały projekcik (naprawdę - nic wielkiego), ale może wyjść z tego coś fajnego. Ponieważ projekt jest powiązany z Ossusm troszeczkę - zatem pisać o nim będę na tym blogu.
Nie są to dalekie plany. W ciągu 24 godzin projekt powinien wejść w status publicznej bety, a imię jego.... Foorce...

Zatem - od czasu do czasu będę pisał na tym blogu o Foorce - wszystkie takie wpisy będą oznaczone kategorią foorce.

Pisze się "Gwiezdne wojny"!

Dziś kolejny post - przypomnienie z bloga iFandom. Tym razem - przypomnę akcję Vigo na temat poprawnego pisania tytułu. Przypominam, bo podpisuję się pod tym rękami i nogami! Zatem... oto tekst:

Całe życie wydawało Ci się, że wiesz, jak pisać tytuł naszego-ulubionego-filmu? Otóż - nie pisze się tego tytułu "Gwiezdne Wojny" jak myśli większość fanów.

Vigo jakiś czas temu uruchomił stronę Stop błędnym tytułom Gwiezdnych wojen. Strona, mająca formę "Internetowej akcji społecznej" jest warta uwagi. Właściwie nie sama strona, a temat który porusza.
Otóż według wszelkich zasad poprawności i ortografii polskiej, tytuł filmu Georga Lucasa, powinno się pisać właśnie "Gwiezdne wojny". W języku angielskim słowa w wieloczłonowym tytule filmu piszemy wielkimi literami (z wyjątkiem spójników, zaimków itp.). Mamy zatem: Star Wars, Lord of the Rings itp. Pisanie w podobny sposób tytułów polskich - jest po prostu naruszeniem zasad ortografii. W naszym języku bowiem tytuły filmów i książek, poprawnie zapisane, mają pierwszy człon pisany wielką literą, a pozostałe - małą, o ile nie są one nazwami własnymi. Stąd zatem pisownia Gwiezdne wojny, Nowa nadzieja, ale już Powrót Jedi, bo "Jedi" to nazwa własna. Zresztą - długo by pisać o zasadach ortografii - po więcej informacji odsyłam na powyższą stronę, lub po prostu do słownika ortograficznego. Poniżej zamieszczam kilka pytań, jakie nasuwają w związku z pisownią tytułu. Większość pochodzi z Bastionu:
  • "Jedi - pisane z wielkiej bo to kalka z angielskiego, gdzie oni piszą tak niektóre, ważne dla całości wyrazy".
Na Bastionie znalazła się także uwaga, że "Jedi" piszemy po polsku właśnie dlatego tak, że kilkadziesiąt lat temu, kiedy powstawały pierwsze tłumaczenia książek i filmów, właśnie tak to zapisano, a poprawnie powinno być "dżedaj". W pewnym stopniu jest to prawda. Niemniej istnieje taka zasada, że nie zapisuje się fonetycznie słów. Wymysłem ostatnich lat są chore moim zdaniem, zapisy: Szopen zamiast Chopin czy Szekspir zamiast Shakespeare. Zwłaszcza to ostanie nazwisko widuję na "szkolnych" wydaniach dzieł angielskiego poety, napisane chyba tak tylko dlatego, że mamy, (według wydawców!) w Polsce zbyt głupią młodzież, która nie wie jak się czyta nazwisko Shakespeare. Wracając do "Jedi" - to taka sama nazwa własna jak Toyota (a nie Tojota jak powinno się to zapisać po polsku), czy "Peugeot" (a nie Peżo). Tyle w tej kwestii.
  • "[Gwiezdne Wojny] gdzie mamy przecież WOJNY ogarniające całą galaktykę, a nie maleńki konflikt w Czeczenii. Pisanie więc tego z małej zakrawa więc na śmieszność".
Tutaj krótko, zacytuję Vigo i jego stronę: Wielkość konfliktu nie wpływa na ortografię.
  • "Gwiedne Wojny". Skoro pisze się "Władca Pierścieni"...
Pierścienie były konkretne. Jedyny pierścień, trzy dla elfów, siedem dla krasnoludów i dziewięć dla ludzi. To chyba tyle w tym temacie :)


No i to na razie tyle. Do zobaczenia w następnym poście Bloga Biblioteki Ossus! Komentarze pozostają (oczywiście) do Waszej dyspozycji!

Przyszedł rachunek... :(

Najpierw garść dobrych informacji. Ossus jest baaaardzo popularny. Naprawdę. Odwiedzalność przekraczająca 3 tysiące unikalnych odwiedzających dziennie, czy ponad milion odsłon stron miesięcznie. To Wasza zasługa - gości Ossusa. Dziękuję po stokroć!

Zła wiadomość jest taka, że właśnie przyszła faktura za przekroczony transfer... Trochę niespodziewanie. :) Chyba pora rozejrzeć się za serwerem dedykowanym ;)

Promowanie stron internetowych o Star Wars

Chciałem przypomnieć ten stary już wpis (26 grudnia 2007) z bloga iFandom z czasów kiedy trochę bardziej siedziałem w "sprawach" fandomowych Star Wars. Wpis dotyczy promowania stron internetowych o Star Wars. Zamieszczam go, po lekkiej redakcji z nadzieją, że przyda się może "kolejnym pokoleniom" webowych twórców i fanów uniwersum Gwiezdnych wojen zarazem. Oto on:



Problem jaki napotyka każdy, kto stworzył jakąkolwiek stronę internetową, związany jest z odpowiednim wypromowaniem swego dzieła. Mniej ważne w tym przypadku jest to, czy nowopowstała strona dotyczy hodowli kotów ozdobnych, czy uniwersum Gwiezdnych wojen. Podstawową zasadą jest to, iż każda strona powinna mieć wyraźnie zarysowany temat. Jest to wazne przede wszystkim dla nas. Musimy wiedzieć o czym pisać!

Obecnie zauważa się tendencję do wzrastającej szczegółowości stron internetowych. Co to oznacza? Dla przykładu niewiele jest wielkich stron internetowych na temat gier komputerowych (ogólne podejście do tematu), ale wiele jest witryn dotyczących konkretnych tytułów czy serii. Zauważają to twórcy gier (jak w przypadku na przykład Wiedźmina) wspierają strony fanowskie, naprzykłąd przez udostępnienie im unikatowych materiałów.

Wzrost liczby "szczegółowych" witryn jest spowodowany z jednej strony względną łatwością tworzenia takiej witryny, bo zdecydowanie więcej mogę zebrać materiałów o jednej grze i sporo o niej napisać - z własnego doświadczenia choćby, z drugiej strony - profilem poszukiwań jakie prowadzą potencjalni goście. To drugie jest właśnie najistotniejsze.
Wyjaśnię na przykładzie gier komputerowych. Kiedy szukam prezentu - udam się na stronę ogólną zawierającą recenzje i porównania wielu gier. W przypadku jednak kiedy poszukuję dokładniejszych informacji na temat konkretnego tytułu - np. solucji czy porad - znajdę witrynę, dotyczącą tego konkretnego tytułu. Tak na marginesie dostrzegły to już jakiś czas temu duże portale internetowe i albo same tworzą, albo wręcz oferują miejsce hostingowe i wsparcie fanom, którzy w zamian stworzą serwis na dany temat. Żeby daleko nie szukać - onet.pl ma kilka serwisów, które tylko dzięki wspólnej domenie można rozpoznać jako należące do jednego "koncernu" - dla przykładu: http://kuba.onet.pl/.


Wydawać by sie mogło, że Gwiezdne wojny to temat już sam w sobie dość wąski i nie ma potrzeby go dodatkowo zawężać. Zapewne tak, ale można się w tym względzie spierać! Obok dużych portali istnieją przecież strony poświęcone JEDNEJ grze (np. KOTOR czy klany Jedi czy Sith). Taki mały zakres tematyczny może sprawić, o ile jesteśmy kompetentni i włożymy trochę pracy, że zawarte informacje będą pełne i ciekawe, a co za tym idzie - przyciągną potencjalnych gości. W momencie, kiedy najpopularniejsza wyszukiwarka Google automatycznie indeksuje strony - już sam fakt istnienia często aktualizowanej witryny może postawić ją dość wysoko w indeksie. :) Oczywiście można napisać cały wielki poradnik na temat pozycjonowania stron, ale wiedza ta jest podobna trochę do przepowiadania pogody. Wiele rzeczy opiera się na dociekaniach, bo algorytm googla jest ściśle tajny.

Oczywiście znalezienie się na czołowym miejscu wyszukiwarek jest ważne, ale nie należy zapominać o "wejściach indywidualnych", czyli takich, kiedy gość trafia na stronę wpisując adres bezpośrednio do przeglądarki internetowej. Jest to szczególnie ważne w przypadku stron skierowanych do fanów, a do takich z pewnością należą strony Star Warsowe. Tutaj znowu wracamy do stwierdzenia powyższego - żeby ludzie zapamiętali adres naszej strony i dobrowolnie na nią wracali - muszą znajdować tam coraz to więcej nowości. Pewnym rozwiązaniem jest publikowanie newsów na temat tego co z SW związane, ale tutaj z kolei trzeba mieć sporo czasu aby je wyszukiwać i/lub określoną renomę, aby odwiedzający sami informacje nadsyłali.

Najprostszą, ale też ryzykowną metodą na start jest poinformowanie społeczności o powstaniu strony internetowej. Nie informujmy jednak o "pomysłach" czy "projektach" dopiero będących we wczesnych fazach realizacji. To nie jest mile widziane. "Nic nie zrobiłeś jeszcze, to się nie chwal!" Poinformować można w różny sposób - napisać na jakimś forum, czy wysłać meila do znajomych. Dlaczego napisałem, że jest to metoda ryzykowna? Bo jeśli na nowopowstałej witrynie będzie czegoś brakować, albo pojawią się wyraźne niedoróbki - natychmiast może zwalić się na autora masa krytyki. I to czasem ostrej. A ma to niestety dość niszczący wpływ na morale twórców danej strony. Sam to przerabiałem, czujcie się ostrzeżeni :).

Co jeszcze można zrobić aby ludzie wracali na daną stronę? Zapewnić jej łatwy do zapamiętania adres. Nie mówię od razu o kupowaniu domeny .pl, ale taka na przykład .info droga nie jest. Na pewno adres w rodzaju htp://www.XVIIIlo.edu.pl/klasa3dx/~andzia nikomu nie pomógł. :)

Aha! Nie nastawiaj się, że zarobisz na stronie. Zapomnij o tym. Jak będzies zo tym myślał, nie zrobisz dobrej strony. Proste.


Do następnego posta i zapraszam do komentowania.


Koniec cytatu z 26 grudnia 2007. :) Dajcie znać, czy także nie tylko czysto Ossusowe tematy podobają Wam się i jakie inne chcilibyście zobaczyć na blog.ossus.pl. Zapraszam do komentarzy!